Blog
17 września 2026
Polacy na kozetce. Jak wygląda dziś nasze zdrowie psychiczne?
Obraz kondycji psychicznej Polaków jest pełen sprzeczności – ogólnemu zadowoleniu towarzyszy często przeciążenie i niepokój.
Co u Ciebie? Jak się masz? Wszystko dobrze? Takie pytania zadajemy znajomym spotykanym na ulicy, współpracownikom przy porannej kawie czy bliskim podczas rozmowy przez telefon. Zazwyczaj nie oczekujemy długiej opowieści o tym, co wydarzyło się w czyimś życiu i jakie emocje temu towarzyszą. „W porządku”, „dobrze”, „jakoś leci”, „nie mogę narzekać” – zdawkowe odpowiedzi przyjmujemy bez większego zastanowienia i szybko przechodzimy do kolejnego tematu. Sami zresztą też nie lubimy się uzewnętrzniać i zagłębiać w szczegóły, a krótkie „wszystko ok” pozwala zakomunikować drugiej osobie, że nie ma powodów do niepokoju. Nawet jeśli rzeczywiście coś w mniejszym bądź większym stopniu nam dokucza.
Z ubiegłorocznego raportu CBOS wynika, że aż 81 proc. Polaków jest zadowolonych ze swojego życia. Tymczasem w Narodowym Teście Zdrowia Psychicznego 2025 średni Indeks Dobrostanu Psychicznego wyniósł nieco ponad 48 punktów na 100 możliwych. Czy nie jest więc tak, że tym „w porządku” lub „wszystko ok” trochę maskujemy nasze realne samopoczucie? Możemy doceniać posiadanie rodziny, pracę, osiąganie sukcesów czy miejsce, w którym mieszkamy, ale jednocześnie zmagać się ze stresem, zmęczeniem, napięciem czy poważniejszym psychicznym kryzysem. Niektóre z tych trudności z czasem stają się częścią codziennej rutyny i przestajemy zwracać na nie większą uwagę, uznając je po prostu na normę. Jak więc naprawdę czują się dziś Polacy, z jakimi problemami psychicznymi się mierzą i jak sobie z nimi radzą?
Jak czują się dziś Polacy?
Pandemia, wojna w Ukrainie, wysoka inflacja, rosnące koszty życia i coraz większa niepewność związana z sytuacją na świecie – ostatnie lata wystawiały naszą psychiczną odporność na kolejne próby. Największe załamanie samopoczucia przyniósł COVID-19. Izolacja, ograniczenie kontaktów z innymi, strach o zdrowie czy utratę pracy sprawiły, że trwająca od 2015 roku systematyczna poprawa nastrojów Polaków gwałtownie wyhamowała. Jeszcze w 2021 roku trudno było mówić o wyraźnej poprawie, ale rok później sytuacja zaczęła się zmieniać. Od tego czasu w kolejnych pomiarach CBOS coraz częściej deklarujemy pozytywne emocje i coraz rzadziej niektóre z tych negatywnych. Dziś pod wieloma względami jesteśmy już blisko poziomu samopoczucia notowanego przed pandemią.
2,81 na 4 – tyle wyniósł w 2025 roku ogólny wskaźnik samopoczucia Polaków. W rekordowym 2019 roku było to niewiele więcej – 2,84 (źródło: CBOS, Samopoczucie Polaków w 2025 roku).
64 proc. Polaków często odczuwa zadowolenie z tego, że coś im się udało, 61 proc. – dumę z własnych osiągnięć, a 58 proc. – pewność, że wszystko układa się dobrze (źródło: CBOS, Samopoczucie Polaków w 2025 roku).
81 proc. Polaków jest zadowolonych ze swojego życia – to wynik wyższy niż w latach 2020–2023 i taki sam jak w 2024 roku (źródło: CBOS, Zadowolenie z życia w roku 2025).
70 proc. Polaków dobrze ocenia swoje warunki materialne, a zadowolenie z sytuacji finansowej wzrosło w ciągu roku z 38 do 44 proc. (źródło: CBOS, Zadowolenie z życia w roku 2025).
Również z perspektywy zawodowej widać znaczącą poprawę: 7 na 10 pracowników w Polsce pozytywnie ocenia swój dobrostan (źródło: ManpowerGroup, Globalny Barometr Talentów 2025).
Czym innym jest ogólne zadowolenie z życia, a czym innym to, jak radzimy sobie z jego codziennymi obciążeniami w konkretnych sytuacjach. Żyjemy szybciej, więcej czasu spędzamy przed ekranami, mierzymy się z przeciążeniem informacyjnym i technostresem, a możliwość pozostawania w ciągłym kontakcie z innymi wcale nie uchroniła nas przed samotnością. Do tego dochodzą bardziej przyziemne źródła napięcia: praca, pieniądze, zdrowie czy relacje. Można mieć stabilne zatrudnienie i codziennie się stresować zawodowymi obowiązkami. Można być zadowolonym ze swojego życia, a jednocześnie czuć się samotnym. Można wreszcie uważać swoją kondycję psychiczną za całkiem dobrą, ale regularnie funkcjonować bez energii i odpoczynku.
48,3 na 100 – tyle wynosi średni Indeks Dobrostanu Psychicznego uczestników Narodowego Testu Zdrowia Psychicznego 2025. Wysoki poziom (powyżej 75 punktów) wskazało tylko 8 proc. badanych (źródło: Narodowy Test Zdrowia Psychicznego 2025, Medonet).
Co drugi badany w raporcie Instytutu Psychologii PAN doświadczał w ostatnim miesiącu przewlekłego zmęczenia, a ponad połowa tęskniła za obecnością bliskich osób (źródło: Instytut Psychologii PAN, Dobrostan psychiczny w Polsce, 2025).
Dla 20 proc. badanych poczucie szczęścia było w ostatnim miesiącu rzadkością – doświadczyli go najwyżej dwa razy (źródło: Instytut Psychologii PAN, Dobrostan psychiczny w Polsce, 2025).
53 proc. pracowników w Polsce doświadcza wysokiego poziomu stresu każdego dnia. Wśród przedstawicieli pokolenia Z jest to 57 proc. (źródło: ManpowerGroup, Globalny Barometr Talentów 2025).
28 proc. uczestników ocenia swoje zdrowie psychiczne jako złe lub bardzo złe, podczas gdy jako dobre lub bardzo dobre określa je 45 proc. (źródło: Narodowy Test Zdrowia Psychicznego 2025, Medonet).
Gdyby na podstawie tych wszystkich liczb spróbować naszkicować portret przeciętnego Polaka, byłby on pełen sprzeczności. To ktoś raczej zadowolony ze swojego życia i potrafiący czerpać z niego satysfakcję, ale jednocześnie często zmęczony, zestresowany i z niepokojem spoglądający w przyszłość. Na pytanie „jak się masz?” zapewne nadal odpowiedziałby więc „w porządku” – i wcale nie musiałby przy tym mijać się z prawdą.
Depresja, lęk, stres – z tym mierzymy się najczęściej
Gorszy dzień, stres przed ważnym spotkaniem czy kilka nieprzespanych nocy są naturalną częścią życia i zazwyczaj mijają wraz z sytuacją, która je wywołała. Problem zaczyna się wtedy, gdy obniżony nastrój zostaje z nami na dłużej, lęk pojawia się bez wyraźnej przyczyny, a napięcie coraz mocniej utrudnia pracę, odpoczynek czy relacje z innymi. Wtedy za potocznym „ostatnio gorzej się czuję” może kryć się już trudność wymagająca większej uważności, a czasem również profesjonalnego wsparcia. Najnowsze dane pokazują, że w Polsce najczęściej mówimy w tym kontekście o depresji i zaburzeniach lękowych. Nie są one jednak jedynymi problemami – na dalszych miejscach pojawiają się m.in. zaburzenia nerwicowe, problemy związane ze snem czy reakcje na silny stres.
28 proc. uczestników Narodowego Testu Zdrowia Psychicznego 2025 deklaruje, że zdiagnozowano u nich depresję. Taki sam odsetek wskazuje zaburzenia lękowe, a 20 proc. – zaburzenia nerwicowe (źródło: Narodowy Test Zdrowia Psychicznego 2025, Medonet).
Około 1,5 mln osób w Polsce choruje na depresję – według NFZ jest ona najczęściej występującym zaburzeniem psychicznym (źródło: NFZ, 2025).
W 2024 roku świadczenia z rozpoznaniem depresji otrzymało w ramach NFZ ponad 800 tys. pacjentów, a refundowane leki przeciwdepresyjne wykupiło około 1,8 mln osób (źródło: NFZ).
37 proc. uczestników w wieku 18–24 lata deklaruje zdiagnozowaną depresję, a 41 proc. – zaburzenia lękowe (źródło: Narodowy Test Zdrowia Psychicznego 2025, Medonet).
W całym 2025 roku Policja zarejestrowała 14 935 zachowań samobójczych, z czego 4776 zakończyło się śmiercią. Mężczyźni stanowili ponad 83 proc. osób, które zmarły w wyniku zamachu samobójczego – odnotowano 3975 zgonów mężczyzn i 801 kobiet (źródło: Komenda Główna Policji / dane za 2025 rok).
Wynik 28 proc. z Narodowego Testu nie oznacza, że depresję ma dziś więcej niż co czwarty Polak – uczestnicy dobrowolnego badania internetowego nie stanowią przecież reprezentatywnej próby całego społeczeństwa. Dane NFZ pokazują z kolei przede wszystkim osoby, które trafiły już do systemu ochrony zdrowia, dlatego również nie obejmują wszystkich przypadków. Pomiędzy tymi dwiema grupami pozostają osoby, które zauważają u siebie niepokojące objawy, ale nigdy nie otrzymały diagnozy lub w ogóle o taką diagnozę się nie starały. Trudno więc wskazać jedną liczbę odpowiadającą na pytanie, ilu Polaków rzeczywiście mierzy się z depresją czy zaburzeniami lękowymi. Różne źródła prowadzą jednak do podobnego wniosku: problemy te dotyczą dużej części społeczeństwa i coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność również poza gabinetami specjalistów – w pracy, szkole czy codziennych relacjach.
Co najmocniej obciąża nasze zdrowie psychiczne?
Nasze zdrowie psychiczne jest wypadkową wielu czynników – od predyspozycji biologicznych i doświadczeń życiowych po sytuację rodzinną, zawodową czy materialną. Do tego współczesna codzienność regularnie dostarcza nowych powodów do niepokoju. Jeszcze kilka lat temu żyliśmy pandemią, później inflacją i gwałtownym wzrostem cen, a wojna w Ukrainie na nowo postawiła pytania o bezpieczeństwo. Dziś część tych obaw osłabła, ale ich miejsce zajmują kolejne: rozwój sztucznej inteligencji, sytuacja geopolityczna, przyszłość rynku pracy czy tempo zachodzących zmian.
Najnowsze badania pokazują przy tym ciekawą prawidłowość – całkiem nieźle oceniamy własne życie „tu i teraz”, ale już z dużo mniejszym spokojem patrzymy na to, co może wydarzyć się za chwilę. W sierpniu 2026 roku niemal tyle samo Polaków spoglądało na swoją przyszłość z nadzieją, co z obawą. Jeszcze większy pesymizm pojawia się, gdy pytania dotyczą sytuacji gospodarczej kraju.
37 proc. Polaków patrzy na własną przyszłość z obawą, a 35 proc. – z nadzieją. W przypadku przyszłości polskiej gospodarki różnica jest znacznie większa: pogorszenia obawia się 47 proc., a poprawy oczekuje 26 proc. (źródło: CBOS, Nastroje konsumenckie w sierpniu, 2026).
35 proc. gospodarstw domowych musiało w 2025 roku ograniczać wydatki na bieżące potrzeby. Jeszcze w grudniu 2024 roku było to 48 proc., co pokazuje poprawę, ale także skalę finansowej presji, która nadal dotyczy części społeczeństwa (źródło: CBOS, Nastroje konsumenckie, czerwiec 2025).
47 proc. Polaków stresuje nadmiar informacji, powiadomień i innych bodźców, 48 proc. – nadmiar obowiązków i brak czasu, a 45 proc. – presja oczekiwań. (źródło: Multi.Life/Benefit Systems, 2025).
Wśród młodych Polaków niepokój wykracza daleko poza ich prywatne życie. 68 proc. obawia się wybuchu trzeciej wojny światowej, 62 proc. rosyjskiej inwazji na Polskę, a 61 proc. negatywnych konsekwencji rozwoju sztucznej inteligencji (źródło: CBOS, Młodzi Polacy o wyzwaniach stojących przed ich pokoleniem, 2025).
Bardziej charakterystyczne dla naszych czasów wydaje się nagromadzenie różnych źródeł napięcia. Po zamknięciu laptopa problemy zawodowe nie zawsze zostają w pracy, a przepełniony powiadomieniami telefon sprawia, że informacje o wojnach, kryzysach, polityce czy gospodarce docierają do nas również podczas odpoczynku. Jednocześnie możemy martwić się ratą kredytu, zdrowiem rodziców, przyszłością dzieci albo własną sytuacją zawodową. Granice między poszczególnymi obszarami coraz częściej się zacierają, dlatego napięcie z jednej części życia łatwo przenosi się na kolejne. Nie bez znaczenia pozostaje również samotność – bo nawet duża liczba codziennych kontaktów nie zawsze przekłada się na poczucie bliskości i możliwość podzielenia się z kimś swoimi problemami.
Czy, gdzie i jak szukamy pomocy?
Jeszcze kilkanaście lat temu wizyta u psychologa czy psychiatry dla wielu osób była tematem, o którym raczej nie mówiło się przy rodzinnym stole ani podczas przerwy w pracy. Dziś terapia znacznie mocniej przebiła się do codziennego języka, o zdrowiu psychicznym otwarcie mówią osoby publiczne, a znalezienie informacji o dostępnych formach wsparcia jest dużo łatwiejsze. Zmiana społecznego nastawienia nie oznacza jednak, że zniknęły wszystkie opory. Kiedy problem zaczyna przerastać nasze możliwości, wciąż często najpierw próbujemy przeczekać trudniejszy okres, poradzić sobie samodzielnie albo liczymy, że sytuacja po prostu się zmieni.
54 proc. dorosłych Polaków przynajmniej raz rozważało skorzystanie z pomocy psychologa, psychoterapeuty lub psychiatry z powodu dyskomfortu psychicznego. Faktycznie skorzystało z profesjonalnej pomocy 38 proc. badanych (źródło: Instytut Psychologii PAN, Pomoc psychologiczna z perspektywy Polek i Polaków, 2026).
27 proc. Polaków korzystało kiedykolwiek z usług psychologa, 24 proc. – psychiatry, a 12 proc. – psychoterapeuty (źródło: Instytut Psychologii PAN, 2026).
54 proc. badanych przed wizytą u specjalisty powstrzymywała chęć samodzielnego rozwiązania problemu, 47 proc. – niechęć do mówienia o swoich emocjach, a 44 proc. – przekonanie, że problem może rozwiązać się sam (źródło: Instytut Psychologii PAN, 2026).
Bariery nie kończą się na osobistym nastawieniu: 35 proc. badanych nie wiedziało, gdzie szukać profesjonalnej pomocy, tyle samo obawiało się łatki „wariata”, a 36 proc. – postrzegania jako osoby słabej (źródło: Instytut Psychologii PAN, 2026).
Dostęp do publicznego wsparcia stopniowo się rozszerza. W połowie 2025 roku działało w Polsce 117 Centrów Zdrowia Psychicznego, obejmujących opieką ponad połowę dorosłej populacji. Od 2027 roku model ten ma stać się stałym elementem systemu opieki psychiatrycznej (źródło: Ministerstwo Zdrowia / NFZ).
W Polsce w podejściu do zdrowia psychicznego nadal mocno trzyma się przekonanie, że z własnymi problemami najlepiej poradzić sobie samemu, a po pomoc warto sięgnąć dopiero wtedy, gdy inne sposoby zawiodą. Co ciekawe, Instytut Psychologii PAN zauważa również wyraźne różnice społeczne: większą otwartość na psychoterapię deklarują kobiety, młodsze osoby oraz badani z wyższym wykształceniem i statusem społeczno-ekonomicznym. Mężczyźni, osoby starsze i znajdujące się w trudniejszej sytuacji materialnej częściej wybierają samodzielność i wykazują większy sceptycyzm wobec profesjonalnego wsparcia.
Jest tu jeszcze jeden paradoks. Zdecydowana większość badanych przyznaje, że problemy emocjonalne łatwiej rozwiązać z profesjonalną pomocą niż samodzielnie, a 81 proc. deklaruje możliwość skorzystania z porady psychologicznej w przyszłości. Jednocześnie własny kryzys nadal często próbujemy przeczekać albo rozwiązać bez udziału specjalisty. Wygląda więc na to, że społecznie coraz lepiej rozumiemy sens terapii, ale znacznie trudniej zastosować tę wiedzę we własnym, indywidualnym przypadku. I dopiero moment, w którym trudności zaczynają wyraźnie odbijać się na pracy, relacjach czy codziennym funkcjonowaniu, dla wielu osób staje się sygnałem, że samo „dam sobie radę” może już nie wystarczyć.
Jak stan naszej psychiki przekłada się na pracę
Problemy ze zdrowiem psychicznym długo mogą pozostawać niewidoczne dla otoczenia. Trudniej je jednak ukryć, kiedy zaczynają uniemożliwiać wykonywanie codziennych obowiązków. Zwolnienie lekarskie oznacza już konkretną nieobecność w pracy, a dane ZUS pokazują, że stan naszej psychiki jest powodem coraz większej liczby takich absencji. W 2025 roku zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania znalazły się na drugim miejscu wśród wszystkich grup chorób pod względem liczby dni spędzonych na L4 – ustąpiły jedynie schorzeniom układu mięśniowo-szkieletowego. Co więcej, podczas gdy ogólna liczba dni absencji chorobowej praktycznie się nie zmieniła, nieobecności związane ze zdrowiem psychicznym wyraźnie wzrosły. Pierwsze dane z 2026 roku pokazują, że nie był to jednorazowy trend.
34,1 mln dni absencji chorobowej w 2025 roku było związanych z zaburzeniami psychicznymi i zaburzeniami zachowania. Rok wcześniej było to 30,3 mln, co oznacza wzrost o około 12,5 proc. (źródło: ZUS, Absencja chorobowa w 2025 roku).
Problemy psychiczne odpowiadały już za 14,1 proc. wszystkich dni absencji chorobowej osób ubezpieczonych w ZUS. W 2024 roku było to 12,6 proc. (źródło: ZUS, 2025).
Największą część absencji psychicznej stanowiły reakcje na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne – 36,7 proc. Dalej znalazły się zaburzenia lękowe – 18,6 proc., epizody depresyjne – 17,2 proc. oraz nawracające zaburzenia depresyjne – 8,4 proc. (źródło: ZUS, Absencja chorobowa w 2025 roku).
Trend utrzymuje się również w 2026 roku. Tylko w pierwszym półroczu zaburzenia psychiczne odpowiadały za 18,2 mln dni nieobecności, czyli 14,8 proc. absencji związanej z chorobą własną (źródło: ZUS, dane za I półrocze 2026).
59 proc. pracowników w Polsce deklaruje ogólne zmęczenie związane z pracą, przy średniej UE wynoszącej 37 proc.; 41 proc. wskazuje stres, depresję lub lęk nasilane przez pracę (źródło: EU-OSHA / CIOP-PIB, Puls BHP 2025).
73 proc. pracowników sprawdza służbową pocztę poza godzinami pracy, a ponad 34 proc. robi to kilka razy dziennie (źródło: EY Academy of Business / Uniwersytet Łódzki, Technostres w erze cyfrowej, 2025).
W ciągu jednego roku liczba dni nieobecności związanych z zaburzeniami psychicznymi wzrosła o kilka milionów, podczas gdy całkowita absencja chorobowa pozostała niemal na tym samym poziomie. Zdrowie psychiczne przestaje więc być wyłącznie kwestią osobistego samopoczucia – coraz wyraźniej wpływa również na funkcjonowanie firm, zespołów i całego rynku pracy.
Rosnąca rola Programów Wsparcia Pracowników
Rosnąca skala problemów psychicznych sprawia, że coraz większego znaczenia nabiera wsparcie dostępne nie tylko w systemie ochrony zdrowia, ale również tam, gdzie spędzamy sporą część dnia – w pracy. Jednym z takich rozwiązań są Programy Wsparcia Pracowników EAP, zapewniające szybki i poufny dostęp do specjalistów, najczęściej psychologów i psychoterapeutów, ale również prawników, doradców finansowych czy innych ekspertów. Ich rola nie sprowadza się więc wyłącznie do reagowania na poważny kryzys. Pracownik może zgłosić się z problemem rodzinnym, trudną sytuacją zawodową, stresem czy kłopotami finansowymi, zanim zaczną one poważniej odbijać się na jego codziennym funkcjonowaniu.
Samo udostępnienie pomocy nie oznacza jednak, że pracownicy będą z niej korzystać. Przeszkodami bywają brak wiedzy o programie, obawy o poufność czy wciąż obecna stygmatyzacja. Dlatego kolejnym krokiem dla organizacji nie jest już tylko dodanie psychologa do listy benefitów, ale stworzenie takich warunków, w których sięgnięcie po pomoc będzie czymś naturalnym i możliwie prostym, a przy tym anonimowym i bezpiecznym.