Blog
02 stycznia 2026
Smutek – niewygodna wiadomość?
Jak Buka z opowieści Tove Jansson – zimna i milcząca – smutek nie znika, gdy od niego uciekamy, ale zmienia się, gdy ktoś wychodzi mu naprzeciw.
Gdy smutek pojawia się nieproszony
Smutek nie należy do emocji, które witamy z otwartymi ramionami. Pojawia się często w najmniej spodziewanym momencie, wkracza do naszego dnia cicho i przynosi ze sobą spowolnienie. W kulturze, która wciąż zachęca do działania i samodoskonalenia, smutek bywa traktowany jak usterka, coś, co psuje rytm i wymyka się kontroli. A jednak potrafi odsłonić w nas miejsca, których nie chcemy widzieć, ale które domagają się uwagi.
Smutek jako cień i lustro
Julia Kristeva pisała, że smutek jest „językiem braku”, mówi o tym, co nieopowiedziane, co wymyka się słowom, choć żyje w nas głęboko. Bywa ciężarem, ale bywa też lustrem, które pokazuje nam nasze najważniejsze potrzeby i rany. To emocja, która zatrzymuje nas w świecie zbyt szybkim, by cokolwiek poczuć naprawdę. Dlatego tak często go zagłuszamy. Ale smutek odrzucony nie znika. Wraca w napięciu, bezsenności, drażliwości. Domaga się wysłuchania.
Kiedy smutek jest bardziej intensywny
Są też osoby, które smutek przeżywają głębiej albo szybciej wpadają w jego ton. Czasem to kwestia temperamentu – delikatniejszego układu nerwowego, większej reaktywności emocjonalnej, biologicznej wrażliwości. Czasem źródłem takiej predyspozycji są doświadczenia z dzieciństwa, historia więzi, sposób, w jaki nauczyliśmy się reagować na stratę czy rozczarowanie. A czasem jest to po prostu melancholiczny rys – subtelne nachylenie psychiki ku refleksji, głębi, wewnętrznym obrazom. Nie oznacza to choroby, lecz pewien sposób bycia: zdolność do przeżywania emocji bardziej intensywnie, ale też bardziej prawdziwie.
Gdy emocje potrzebują przestrzeni
W psychoanalizie smutek bywa traktowany jako ważny etap rozwojowy. Melanie Klein zwracała uwagę, że dopiero, gdy potrafimy unieść własne przeciwstawne uczucia – żal i wdzięczność, miłość i złość – zaczynamy dojrzewać emocjonalnie. Smutek w tym pomaga. Uczy nas złożoności. Uczy, że świat nie jest jednoznaczny, a nasze przeżycia nigdy nie są czarno-białe. Kiedy jednak brakuje nam przestrzeni lub relacji, w której możemy ten smutek przeżyć, zamienia się on w lęk albo pustkę.
Smutek jako reakcja na zmianę
Mark Solms przypomina, że smutek nie pojawia się bez powodu – jest reakcją na zmianę, często bardzo subtelną. Nie zawsze chodzi o wielką stratę. Czasem o pęknięcie w obrazie siebie. Czasem o rolę, której nie wybraliśmy. Czasem o scenariusz, który miał wyglądać inaczej. Freud zauważał, że w żałobie, rozumianej szeroko, potrzebujemy czasu, by pożegnać to, co nie wróci. A kiedy nie jesteśmy w stanie nadać temu znaczenia, smutek zamienia się w melancholię.
Dlaczego potrzebujemy drugiego człowieka
W trudnościach z przeżywaniem smutku ogromną rolę odgrywa drugi człowiek. Psychoterapia i badania nad afektem – od prac Allana Schore’a, przez teorię przywiązania Mary Ainsworth, aż po interpersonalną neurobiologię Daniela Siegela – pokazują jasno: emocji nie przeżywamy w próżni. Potrzebujemy relacji, która potrafi je przyjąć, nazwać, pomieścić. Kogoś, kto nie wystraszy się naszego milczenia ani łez. Kogoś, kto będzie obecny – nie po to, żeby nas naprawić, ale żeby z nami być. To w relacji smutek mięknie i powoli zaczyna mówić.
Bukа i Mama Muminka – spotkanie ze smutkiem
Tove Jansson niezwykle trafnie sportretowała smutek w postaci Buki – istoty zimnej, milczącej, budzącej lęk, przed którą wszyscy uciekają. Buka nie atakuje, nie krzyczy, nie niszczy. Jest po prostu obecna. Ciężka. Lodowata. Jak smutek, który przychodzi i zmienia atmosferę całego miejsca. To, co jednak najbardziej poruszające, to postawa Mamy Muminka. Ona jako jedna z nielicznych nie próbuje Buki przepędzić ani oswoić na siłę. Wychodzi jej naprzeciw. Z ciepłem, spokojem i obecnością. Nie naprawia. Nie przyspiesza. Po prostu jest. I właśnie w tej relacji coś się zmienia – smutek przestaje być wyłącznie groźny, staje się możliwy do uniesienia. To bardzo bliskie temu, co psychoanaliza mówi o emocjach: że nie potrzebują rozwiązania, lecz spotkania.
Smutek, który otwiera
Choć zwykle postrzegamy go jako ciężar, smutek odsłania miejsca, które domagają się troski. Przypomina, kim jesteśmy i za czym tęsknimy. Nie daje odpowiedzi od razu, ale potrafi wskazać kierunek. Bywa początkiem zmiany, choć zaczyna się od bólu. Uczy, że strata i zmiana są częścią życia, a nie błędem. Paradoksalnie, kiedy przestajemy go wypychać, smutek staje się bardziej znośny. A czasem nawet prowadzi do momentów, w których zaczynamy rozumieć siebie i innych trochę lepiej.
O tym, jak smutek działa, czego od nas oczekuje i co może nam dać, dziennikarka Małgosia Kwiatkowska rozmawia z Bartkiem Karczem, psychologiem, psychoterapeutą i dydaktykiem. Zapraszamy do wysłuchania. Polecamy też inne podcasty z cyklu „Uwaga równowaga”. W każdym odcinku badamy istotny temat, rozmawiając z ekspertami w danej dziedzinie. To okazja do poznania nowych perspektyw i zdobycia cennych informacji w przystępnej formie. Wszystkie nasze treści wpisują się w naszą misję, którą jest odbudowywanie i utrzymywanie efektywnej równowagi. Chcesz dowiedzieć się więcej na temat programu EAP, skontaktuj się z nami.