Blog
24 lutego 2026
Bycie sobą - największe ryzyko w relacji?
Autentyczność stała się jednym z najważniejszych haseł współczesnych relacji. Rzadziej mówimy jednak o tym, dlaczego bycie sobą bywa doświadczeniem ryzykownym i wymagającym odwagi.
Autentyczność zajmuje szczególne miejsce w rozmowach o bliskości, balansując między pragnieniem bycia naprawdę widzianym a lękiem przed odsłonięciem tego, co kruche. Współczesne narracje zachęcają, by „być sobą”, ale rzadziej zastanawiamy się, co to właściwie oznacza w relacji z drugim człowiekiem.
Być sobą – obietnica i ryzyko
W języku psychologii autentyczność nie oznacza spontanicznego wyrażania wszystkiego, co przychodzi nam do głowy. Carl Rogers, jeden z twórców psychologii humanistycznej, opisywał ją jako spójność między tym, co przeżywamy, co jesteśmy w stanie sobie uświadomić i co komunikujemy innym. Współczesne badania rozwijają tę koncepcję. Psycholog Michael Kernis definiuje autentyczność jako funkcjonowanie w zgodzie z własnym „prawdziwym ja”, obejmujące samoświadomość, realistyczne postrzeganie siebie, zachowanie zgodne z wartościami oraz zdolność do otwartości w relacjach. Autentyczność jest więc mniej spektakularnym aktem odwagi, a bardziej procesem stopniowego zbliżania się do siebie.
Paradoks polega na tym, że choć wielu ludzi deklaruje, że pragnie być kochanych „takimi, jacy są”, jednocześnie obawia się konsekwencji odsłonięcia. Badania nad wstydem i wrażliwością, prowadzone między innymi przez Brené Brown, pokazują, że jednym z najsilniejszych lęków w relacjach jest nie tyle samotność, ile możliwość odrzucenia prawdziwego siebie. W tym sensie autentyczność jest doświadczeniem granicznym – obiecuje bliskość, ale wymaga rezygnacji z iluzji pełnej kontroli.
Maski jako strategie przetrwania
W relacjach rzadko zaczynamy od pełnej otwartości. Donald Winnicott opisywał zjawisko „fałszywego ja” jako naturalną adaptację – sposób, w jaki dziecko uczy się funkcjonować w świecie, który nie zawsze jest gotowy przyjąć jego spontaniczność. W dorosłości mechanizmy te nie znikają, lecz zmieniają formę.
Maski w relacjach nie są więc jedynie oznaką nieautentyczności. Często pełnią funkcję ochronną: pomagają utrzymać poczucie bezpieczeństwa, przewidywalności i akceptacji. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy stają się jedynym dostępnym sposobem bycia z drugim człowiekiem. Długotrwałe dopasowywanie się kosztem siebie prowadzi bowiem do narastającego napięcia i poczucia wewnętrznej obcości.
Między pragnieniem bliskości a lękiem przed nią
Badania nad przywiązaniem pokazują, że relacje bliskie uruchamiają jednocześnie dwa silne systemy: potrzebę więzi oraz potrzebę ochrony przed zranieniem. To właśnie dlatego autentyczność bywa tak ambiwalentnym doświadczeniem. Z jednej strony daje poczucie ulgi i bycia widzianym, z drugiej – konfrontuje z możliwością odrzucenia.
Neurobiologia relacji wskazuje, że o poczuciu bezpieczeństwa decyduje nie tyle brak konfliktów, ile doświadczenie responsywnej obecności – przekonanie, że druga osoba reaguje na nasze emocje w sposób przewidywalny i życzliwy. W takim kontekście autentyczność przestaje być ryzykiem, a staje się warunkiem budowania stabilnej więzi.
Autentyczność a zmiana
Jednym z najczęstszych nieporozumień wokół autentyczności jest przekonanie, że oznacza ona pozostawanie takim samym. Tymczasem psychologia rozwojowa pokazuje coś przeciwnego. Dopiero gdy człowiek akceptuje siebie, zyskuje przestrzeń do zmiany.
Istotna jest tu różnica między zmianą wynikającą z lęku a zmianą wynikającą z rozwoju. Ta pierwsza ma na celu uniknięcie odrzucenia i często prowadzi do poczucia utraty siebie. Druga wynika z większej świadomości własnych potrzeb i wartości. W tym sensie autentyczność nie stoi w opozycji do rozwoju – jest jego warunkiem.
Autentyczność jako proces relacyjny
Współczesne badania nad relacjami podkreślają, że autentyczność nie jest wyłącznie cechą jednostki. Powstaje w przestrzeni między ludźmi – w odpowiedzi na to, czy spotyka się z ciekawością, akceptacją i bezpieczeństwem. Oznacza to, że bycie sobą nie jest jednorazowym aktem odwagi, lecz procesem, który rozwija się w czasie.
W praktyce autentyczność rzadko polega na spektakularnym odsłonięciu. Częściej przejawia się w drobnych momentach: w możliwości powiedzenia „nie wiem”, „boję się”, „to dla mnie ważne”. To właśnie te mikrosygnały budują poczucie realnej bliskości.
Być może więc autentyczność w relacji nie polega przede wszystkim na odwadze pokazywania siebie, lecz na gotowości bycia widzianym – z całym napięciem, które się z tym wiąże. Nie jako stan osiągnięty raz na zawsze, lecz jako proces, który rozwija się tam, gdzie jest wystarczająco dużo bezpieczeństwa, by można było przestać udawać.
Więcej o tym, czym jest autentyczność w relacji i dlaczego tak bardzo jej pragniemy, jednocześnie się bojąc, dziennikarka Małgosia Piontke-Kwiatkowska rozmawia z psychologiem, psychoterapeutą i dydaktykiem Bartkiem Karczem.
Polecamy też inne podcasty z cyklu „Uwaga równowaga”. W każdym odcinku badamy istotny temat, rozmawiając z ekspertami w danej dziedzinie. To okazja do poznania nowych perspektyw i zdobycia cennych informacji w przystępnej formie. Wszystkie nasze treści wpisują się w naszą misję, którą jest odbudowywanie i utrzymywanie efektywnej równowagi. Chcesz dowiedzieć się więcej na temat programu EAP, skontaktuj się z nami.