Blog
01 stycznia 2024
Czy optymizmu można się nauczyć?
Optymizm nie zaczyna się od pewności, lecz od pytania: czy to, co trudne teraz, naprawdę musi definiować wszystko, co będzie dalej?
Czy optymizmu można się nauczyć?
Czy optymizm jest cechą wrodzoną, darem losu, który jedni otrzymują, a inni nie? Czy jesteśmy skazani na tkwienie w pesymizmie, jeśli od zawsze widzimy świat w ciemniejszych barwach? A może sposób, w jaki interpretujemy rzeczywistość, nie jest wyrokiem, lecz procesem - czymś, czego można się uczyć, krok po kroku?
Optymizm jako sposób patrzenia, nie charakter
W potocznym rozumieniu optymista to ktoś zawsze uśmiechnięty, pełen energii, odporny na trudności. Taki obraz bywa jednak mylący. Optymizm nie polega na ignorowaniu bólu ani na przymuszaniu się do pozytywnego myślenia. Nie jest zaprzeczeniem cierpienia, lecz sposobem nadawania znaczenia temu, co się wydarza. To raczej wewnętrzna postawa niż cecha charakteru - sposób, w jaki tłumaczymy sobie świat i własne doświadczenia.
Psychologia poznawcza pokazuje, że różnimy się stylem wyjaśniania zdarzeń. Jedni mają tendencję do widzenia porażek jako trwałych, globalnych i osobistych. Inni potrafią traktować je jako przejściowe, ograniczone i możliwe do zrozumienia. Ten drugi sposób myślenia często nazywamy optymizmem. I, co ważne, nie musi być on wrodzony.
Optymizm a zaprzeczenie
Ważne jest rozróżnienie między optymizmem a zaprzeczaniem. Optymizm nie polega na mówieniu sobie, że „wszystko będzie dobrze”, gdy nie jest. Raczej na gotowości, by uznać trudność, ale nie utożsamiać jej z całą prawdą o sobie i świecie. To zdolność do widzenia więcej niż jednego scenariusza - nawet wtedy, gdy obecny moment jest trudny.
Donald Winnicott pisał o tym, że zdolność do nadziei i zaufania do świata wyrasta z „wystarczająco dobrego” doświadczenia relacji. Nadzieja nie rodzi się z idealnych warunków, lecz z poczucia, że ktoś był obecny, gdy świat nie działał tak, jak powinien. Optymizm często wyrasta właśnie z tego miejsca: z doświadczenia, że trudność nie musi oznaczać końca. W podobnym duchu Hans Rosling w książce Factfulness (napisaną ze swoimi dziećmi) pokazuje, jak bardzo nasze intuicyjne przekonania o świecie rozmijają się z danymi. Mamy skłonność do widzenia rzeczywistości jako gorszej, bardziej niebezpiecznej i mniej stabilnej, niż jest w istocie. Nie dlatego, że świat nie ma problemów, lecz dlatego, że ludzki umysł łatwiej zapamiętuje zagrożenia niż postęp.
Czy można się tego nauczyć?
Uczenie się optymizmu nie polega na zmianie osobowości, lecz na stopniowym poszerzaniu perspektywy. To proces uważnego przyglądania się własnym myślom, narracjom i automatycznym interpretacjom. Zauważania, kiedy wewnętrzny głos mówi: „zawsze”, „nigdy”, „na pewno się nie uda” - i zadawania mu pytań.
Badania nad neuroplastycznością pokazują, że mózg zmienia się pod wpływem doświadczeń. Nowe sposoby myślenia, powtarzane w bezpiecznych warunkach, stopniowo stają się bardziej dostępne. Optymizm nie pojawia się nagle - raczej wyłania się z małych przesunięć: z uznania własnych zasobów, z zauważenia chwil, w których coś jednak się udało, z pozwolenia sobie na niepewność bez natychmiastowej katastrofizacji.
Optymizm realny – perspektywa, nie iluzja
Martin Seligman, jeden z twórców psychologii pozytywnej, zaproponował pojęcie optymizmu realistycznego rozumianego nie jako naiwną wiarę w szczęśliwe zakończenia, lecz jako określony sposób interpretowania doświadczeń. W jego ujęciu optymizm dotyczy przede wszystkim tego, jak wyjaśniamy sobie porażki i trudności: czy widzimy je jako trwałe i wszechogarniające, czy raczej jako ograniczone w czasie i znaczeniu.
Optymizm realny nie polega na zaprzeczaniu faktom ani na ignorowaniu bólu. Zakłada, że trudności są częścią życia, ale nie muszą definiować całej przyszłości ani naszej tożsamości. To postawa, która pozwala uznać stratę, rozczarowanie czy błąd, a jednocześnie nie czyni z nich ostatecznego dowodu na własną bezradność.
W tym sensie optymizm realny jest bliski dojrzałości emocjonalnej. Pozwala widzieć świat w jego złożoności - z miejscem na cierpienie, ale też na zmianę. Nie obiecuje, że „wszystko będzie dobrze”, lecz zostawia przestrzeń na pytanie: co jeszcze jest możliwe?
Taki optymizm bywa cichy i niepewny. Może współistnieć z lękiem, smutkiem czy zmęczeniem. Nie wymaga entuzjazmu ani stałego poczucia sensu. Jest raczej zgodą na to, że choć nie mamy pełnej kontroli nad zdarzeniami, mamy wpływ na sposób, w jaki nadajemy im znaczenie. A to właśnie ten sposób - jak pokazują badania - może z czasem realnie wpływać na nasze samopoczucie, odporność psychiczną i zdolność do radzenia sobie z przeciwnościami. A więcej na ten temat usłyszycie w rozmowie dziennikarki Małgosi Piontke-Kwiatkowskiej ze Stachem Borawskim, psychologiem i nauczycielem akademickim prowadzącym zajęcia z psychologii pozytywnej.
Polecamy też inne podcasty z cyklu „Uwaga równowaga”. W każdym odcinku badamy istotny temat, rozmawiając z ekspertami w danej dziedzinie. To okazja do poznania nowych perspektyw i zdobycia cennych informacji w przystępnej formie. Wszystkie nasze treści wpisują się w naszą misję, którą jest odbudowywanie i utrzymywanie efektywnej równowagi. Chcesz dowiedzieć się więcej na temat programu EAP, skontaktuj się z nami.