Blog
02 lutego 2026
Jak dwie połówki pomarańczy. O miłości romantycznej
Miłość romantyczna obiecuje, że druga osoba coś w nas dopełni - pytanie tylko, czy wiemy, czego właściwie w tej obietnicy szukamy.
Miłość jako obietnica pełni
Miłość romantyczna od dawna zajmuje szczególne miejsce w naszej wyobraźni, działając jednocześnie na dwóch poziomach. Jest kulturową narracją i fizjologicznym stanem. To połączenie sprawia, że łatwo uznajemy ją za coś naturalnego, oczywistego i uniwersalnego - a rzadziej pytamy, jak bardzo to, co przeżywamy, jest ukształtowane przez opowieści, które o miłości słyszymy od najmłodszych lat.
Jednym z najbardziej trwałych elementów tej narracji jest przekonanie, że miłość polega na odnalezieniu „tej jednej osoby”. Idea dwóch połówek, sięgająca platońskiego mitu o androgynach, sugeruje, że każdy z nas jest z definicji niekompletny, a relacja ma nas uczynić całością. Współczesna popkultura chętnie podtrzymuje ten obraz, przedstawiając miłość jako spotkanie przeznaczonych sobie ludzi.
Problem nie polega na samej potrzebie bliskości, lecz na konsekwencjach tego mitu. Jeśli miłość ma być dopełnieniem, łatwo przerodzić ją w projekt ratunkowy: relacja ma naprawić brak, zagłuszyć pustkę, potwierdzić wartość. A wtedy bardzo wiele stawiamy na jedną kartę.
Romantyczne scenariusze
Miłość od pierwszego wejrzenia, przekonanie, że „prawdziwe uczucie wszystko zwycięży”, figura rycerza na białym koniu - to nie pojedyncze klisze, lecz całe scenariusze, według których uczymy się rozpoznawać miłość. Intensywność bywa mylona z głębią, a dramat z zaangażowaniem. To, co spokojne, stabilne i codzienne, często wydaje się podejrzanie „mało romantyczne”.
Naukowe badania pokazują, że zakochanie uruchamia w mózgu układ nagrody, w którym kluczową rolę odgrywają dopamina i inne neuroprzekaźniki związane z motywacją i intensywnymi emocjami. Aktywacja tych szlaków jest podobna do reakcji obserwowanych w przypadku substancji uzależniających, co pomaga wyjaśnić charakterystyczne objawy zakochania: euforię, obsesyjne myśli i silne skupienie na partnerze. Co sprawia, że romantyczna miłość bywa doskonałym początkiem, ale ryzykownym fundamentem relacji.
Kiedy romantyczność zaczyna ranić
Eva Illouz zwraca uwagę, że współczesna miłość romantyczna funkcjonuje w warunkach wolnego wyboru i rynkowej logiki. Teoretycznie możemy wybrać każdego, w praktyce nieustannie porównujemy, oceniamy i jesteśmy oceniani. W takim kontekście odrzucenie rzadko bywa neutralne - częściej jest odczytywane jako komunikat o własnej wartości. To właśnie tutaj romantyczna miłość zaczyna ranić: nie dlatego, że ludzie nie potrafią kochać, ale dlatego, że relacje stają się przestrzenią nierównej władzy emocjonalnej.
Ten kontekst wzmacnia jeszcze jeden mechanizm, na który zwraca uwagę Esther Perel. Współczesne relacje są coraz częściej przeciążone oczekiwaniem, że jedna osoba będzie jednocześnie źródłem bezpieczeństwa, ekscytacji, sensu i potwierdzenia wartości. Gdy miłość ma spełniać tak wiele funkcji naraz, rozczarowanie staje się niemal nieuniknione - nie dlatego, że uczucie się kończy, ale dlatego, że miało unieść zbyt duży ciężar. Intensywność, która na początku zachwyca, w tym układzie bywa także mechanizmem, który ułatwia ignorowanie sygnałów ostrzegawczych.
Gdy romantyczna faza mija
Jednym z największych tabu wokół miłości romantycznej jest jej koniec - rozumiany nie jako rozstanie, lecz jako wygaśnięcie intensywnej fazy zakochania. W kulturze, która obiecuje „na zawsze”, spadek namiętności bywa interpretowany jako porażka. Tymczasem dla wielu badaczy i terapeutów jest to moment przejścia: od romantycznej idealizacji do realnej relacji.
Pytanie, które coraz częściej się pojawia, nie brzmi więc „jak utrzymać romantyczną miłość za wszelką cenę”, lecz czy potrafimy myśleć o bliskości inaczej. Nie jako o dopełnieniu braku, lecz jako spotkaniu dwóch względnie kompletnych osób. Nie jako nieustannej euforii, lecz jako relacji, która mieści także zwyczajność i różnice.
Być może nie chodzi o to, by odebrać miłości romantycznej magię, ale by zdjąć z niej ciężar obietnicy, której nie jest w stanie unieść. Zobaczyć ją wyraźniej - jako ważny etap, intensywne doświadczenie, ale nie jedyny możliwy fundament bliskości. Więcej o tym dziennikarka Małgosia Piontke-Kwiatkowska rozmawia z psycholożką i terapeutką Kasią Kowalską.
Polecamy też inne podcasty z cyklu „Uwaga równowaga”. W każdym odcinku badamy istotny temat, rozmawiając z ekspertami w danej dziedzinie. To okazja do poznania nowych perspektyw i zdobycia cennych informacji w przystępnej formie. Wszystkie nasze treści wpisują się w naszą misję, którą jest odbudowywanie i utrzymywanie efektywnej równowagi. Chcesz dowiedzieć się więcej na temat programu EAP, skontaktuj się z nami.